JEŚLI CZEGOŚ NIE ROZUMIESZ, MOŻESZ TO SOBIE TŁUMACZYĆ, JAK CHCESZ
Kategorie: Wszystkie | Wszystkie
RSS
czwartek, 14 października 2010
Początek i koniec


Nigdy tu nie była, ale przecież doskonale zna to miejsce. Śnieżnobiałe ściany, nasycone barwami obrazy, ciemne meble. Może trochę zbyt pusto, zbyt chłodno. Lubili się tu ogrzewać kawą i wzajemną obecnością. Leniwie obserwować, jak dym z papierosa zaciera kontrasty.
Często tu przychodzili, ale dziś po raz pierwszy. I aż do dziś, nie pamiętała tego spotkania, bo nigdy jej się śniło. Śniło jej się tylko ostanie: czekała na niego tak długo, aż się obudziła. Wtedy nie wiedziała jeszcze, że śniła wspomnienie. Tego, co być może się wydarzy.

Dopiero po chwili poczuła, że pada. Deszcz spływał jej po twarzy, po wciąż gołym brzuchu, po dłoniach nieporadnie poprawiających ubranie. Kręciło jej się w głowie. Odgarnęła z czoła mokre włosy i zapaliła papierosa. Przez strugi deszczu patrzyła na odjeżdżający samochód. Nie wiedzieć czemu, ale bardzo chciało jej się śmiać.
Światła samochodu robiły się coraz mniejsze, szybko zniknęły zupełnie. Wyrzuciła niedopałek na chodnik i nagle poczuła chłód. Zapięła wreszcze płaszcz, postawiła kołnierz i szybkim krokiem ruszyła w ciemność. Niezmiennie radosna.


poniedziałek, 11 października 2010
Tu i teraz

Budzenie.
Ospałe wstawanie, pośpieszne siorbanie.
Mycie zębów należycie.
Puder na nos, tusz na rzęsy, buty na nogi.
Wychodzenie, wybieganie, stresowanie.
Przez ulicę, przez bramkę, przez korytarz, przed komputer.
Maila sprawdzanie, stron przeglądanie.
Czytanie, klikanie, pisanie.
Rozmawianie, uśmiechanie, załatwianie.
Siedzenie, patrzenie, otępienie.
Nie ma chęci na myślenie.
Pośpiech, koncentracja, nowelizacja.
Pewność, niezawodność, bezpłodność.
Czas minął.
Płaszcz na plecach, ulga na twarzy.
Zmęczenie, z dzieckiem bawienie.
Z dzieckiem jedzenie.
Nie ma czasu na myślenie.
Z mężem picie.
Wina picie albo piwa picie albo z mężem albo nie.
Przełykanie, zagryzanie, zapomnienie.
Nie ma siły na myślenie.
Wycieranie, szczotkowanie, kremowanie.
Zasypianie.

Budzenie.
Siedzenie, patrzenie, otępienie.
Nie ma chęci na myślenie.
Zmęczenie, z dzieckiem bawienie.
Nie ma czasu na myślenie.
Przełykanie, zagryzanie, zapomnienie.
Nie ma siły na myślenie.
Zasypianie.

Budzenie.
Nie ma chęci na myślenie.
Nie ma czasu na myślenie.
Nie ma siły na myślenie.
Zasypianie.

Budzenie.
Zasypianie.

środa, 06 października 2010
"Rozmazana plama – dość często odnoszę wrażenie, że nią jestem."

poniedziałek, 04 października 2010
Anathema

Światła nad sceną są tylko ciemnoniebieskie.
(Ostre białe i pomarańczowe światła oślepiają tak, że mocno mrużysz oczy.)
Tłum stoi nieruchomo, zasłuchany.
(Kołyszesz się ze wszystkimi w rytm muzyki.)
Muzyka jest po prostu piękna.
(Dziwaczne to jakieś.)
W powietrzu czuć magię.
(Zapach perfum jest duszący.)
Ktoś dotyka delikatnie twojego policzka.
(Czy ta dziewczyna musi akurat poprawiać włosy?)
Ktoś przytula swoje ramię do twojego.
(Chłopak obok przepraszającym gestem unosi dłoń, ktoś go po prostu popchnął.)
Opuszkami palców czujesz jakby czyjąś dłoń.
(Bezmyślnie wycierasz ręce w dżinsy.)
Na ustach czujesz jakby czyjś lekki pocałunek.
(Odruchowo zwilżasz spierzchnięte wargi.)
Rozmyślnie powolny dotyk na plecach sprawia, że lekko drżysz.
(Strużka potu spływa po skórze wzdłuż kręgosłupa.)
Niemal słyszysz bicie własnego serca.
(Rytmiczne oklaski niemal zagłuszają muzykę.)
Po policzkach płyną łzy.
(Jest tak gorąco, że nawet oczy się pocą.)
Ze wzruszenia drżą wargi.
(Ze zmęczenia ledwo powstrzymujesz ziewanie.)
Możesz tak stać chyba całą wieczność, nie masz dość.
(Kiedy oni wreszcie skończą?)
Wychodzisz sam, żeby napawać się nocą.
(W tłumie rozgadanych osób mozolnie przepychasz się do wyjścia.)
Jest ci tak dobrze.
(Jest ci po prostu smutno.)